MOFL by Monika Orlik: lutego 2012

środa, 15 lutego 2012

Orange Sensation...

W związku z długo oczekiwaną Wiosną  (której za oknem póki co nie widać) postanowiłam ją przywołać w swoim umyśle i na swoich paznokciach! Głęboki, energetyczny pomarańcz, hell yeah!


poniedziałek, 13 lutego 2012

Kinda American Style!


Wczorajsza słoneczna aura uświadomiła mi moją nieopisaną i nieocenioną tęsknotę za latem. Promienie Słońca wpadają do sypialni, parze kawę w ekspresie, siadam na łóżku i lustruję wzrokiem to mieszkanie, to wnętrze swojej szafy. Na parapecie w wazonie prężą się piękne, żółte tulipany, które dostałam w prezencie od Michałka. Zastygam na chwilę po czym  z zamyślenia wyrywa mnie krótki acz intensywny przebłysk. I już wiem co będę robiła przez następne kilka godzin. - PRZEMEBLOWANIE! Z głośników  Alicia Keys "Superwoman". Zdejmuje zasłony, przesuwam komodę i umieszczam wazon z bukietem na honorowym miejscu. Kilka zupełnie spontanicznych manewrów z detalami i oto przyszła do mnie wiosna, a potem... przyszedł Michał z nagrania. Niewiele myśląc chciał oprzeć futerał z gitarą o komodę, która jeszcze kilka godzin temu stała na "swoim" miejscu. Obiecałam więc pośpiesznie, że jeśli mu się nie podoba, jedno słowo, a wrócimy do poprzedniej wersji. Na szczęście nie protestował, a nawet chyba mu się spodobała ;) Swoją drogą zdążył już przywyknąć do tego, że średnio raz na miesiąc nachodzi mnie straszna ochota by coś zmienić, odświeżyć, nadać wnętrzu innego charakteru :)
Ucieszyłam się na jego widok gdyż w głowie już miałam niecny plan tego co zaraz ubiorę i o co go poproszę. Na łóżku leżał już wcześniej przygotowany zestaw: czarne luźne spodnie, bokserka z nadrukiem Run- D.M.C, czarna bluza na zamek, klasyczne białe Nike i masa złotych błyskotek. Z racji baardzo mroźnej pogody zdecydowaliśmy nie wychodzić zbyt daleko w plener toteż mini sesja odbyła się na balkonie. Zdjęcia robił, jak nietrudno się zorientować, mój Ukochany Osobisty Fotograf <3 Efekty poniżej.




niedziela, 5 lutego 2012

Pink!Mania w wersji light...

Nigdy nie przepadałam za różem i wszelkich jego pochodnych odcieniach. Nieodzownie róż kojarzył mi się  z tandetą rodem z polskich dyskotek oraz  obsesją dziewczynek (bądź ich rodziców) w przedziale wiekowym od 0 do 13 lat. Dziś spojrzałam na ten wspaniały kolor zupełnie inaczej. Dodatek w  jaskrawym, zdecydowanym odcieniu różu stanowi niebanalny akcent dla nieco bardziej stonowanych stylizacji. Różowa kopertówka bądź piękne, zamszowe czółenka w tym samym kolorze? Czemu nie! Tym razem jednak skusiłam się na pastelowe odcienie, których genialne zestawienia możemy zobaczyć we wiosennej kampanii Louis Vuitton. Dodają uroku, delikatności... Są dziewczęce, lekkie a przy tym nie ocierają się o kicz i banał. Całość stroju dopełnia biały zegarek oraz kolorowe bransoletki. Nieco minimalistycznie, ale niezwykle wygodnie. W tym wypadku mniej znaczy więcej. Do wersji miejskiej, wyjściowej ubrałabym białe okulary przeciwsłoneczne Ray Ban jako dopełnienie całości. No i oczywiście szpilki i torebka - najlepiej w odcieniach zimnej, głębokiej szarości bądź ciepłego, połyskującego złota. Voila!